Przez 4 miesiące pisałem do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie dokładnie jedno pismo miesięcznie. Tak samo, jak do Ośrodka Pomocy Społecznej w Grodzisku Mazowieckim – jedno pismo, jeden miesiąc, jedna sprawa. Działałem metodycznie, spokojnie, w dobrej wierze. W odpowiedzi SKO doręczyło mi w tym samym dniu (23-07-2026) 10 pism listem poleconym w formie papierowej oraz około 26 lipca doręczy w jednym dniu 4 pisma drogą elektroniczną. Razem: 14 dokumentów na jedno pismo miesięcznie z mojej strony.
Czternaście pism na 4 moje pisma. Nie policzyłem jeszcze ile pism wyprodukowało kółko wzajemnej adoracji z Ośrodka Pomocy Społecznej w Grodzisku Mazowieckim. Jeśli ktoś uważa, że to jest normalne i praworządne działanie instytucji publicznej – proponuję, żeby sam stanął po drugiej stronie tej korespondencji.
Pisma są z tak zwanym terminem zawitym dla strony 7 i 30 dni. Wszystkie 10 pism z werdyktem dla mnie niekorzystnym, czyli są niesprawiedliwe.
Nr pisma Data pisma Data wysłania Data doręczenia
KOA/3043/Op/26 AZ 23.06.2026 14.07.2026 23.07.2026
KOA/3044/Op/26 AZ 23.06.2026 14.07.2026 23.07.2026
KOA/3045/Op/26 AZ 23.06.2026 14.07.2026 23.07.2026
KOA/3046/Op/26 AZ 23.06.2026 14.07.2026 23.07.2026
KOA/3047/Op/26 AZ 23.06.2026 14.07.2026 23.07.2026
KOA/3048/Op/26 AZ 23.06.2026 14.07.2026 23.07.2026
KOA/3076/Op/26 AZ 13.07.2026 14.07.2026 23.07.2026
KOA/3077/Op/26 AZ 13.07.2026 14.07.2026 23.07.2026
KOA/3152/Op/26 AZ 25.06.2026 14.07.2026 23.07.2026
KOA/3195/Op/26 AZ 25.06.2026 14.07.2026 23.07.2026
Co mówi tabela — analiza krytyczna
Tabela powyżej zawiera 10 pism. Przyjrzyjmy się temu uważnie. Sześć z nich (KOA/3043 do KOA/3048) nosi datę 23 czerwca 2026 r. — a zostały wysłane 14 lipca 2026 r., czyli 21 dni po sporządzeniu. Dwa kolejne (KOA/3076 i KOA/3077) zostały sporządzone 13 lipca i wysłane następnego dnia — tu przynajmniej nie ma zwłoki. Ostatnie dwa (KOA/3152 i KOA/3195) datowane są na 25 czerwca, wysłane 14 lipca — 19 dni opóźnienia. Wszystkie 10 pism dotarło do adresata tego samego dnia: 23 lipca 2026 r. To nie jest zbieżność przypadkowa. To jest synchronizacja celowa.
Instytucja, która sporządza pismo 23 czerwca, a wysyła je 14 lipca, nie jest instytucją zapracowaną. Jest instytucją, która świadomie akumuluje dokumenty i wstrzymuje ich wysyłkę — po to, żeby uderzyć hurtowo. Żaden przepis KPA nie nakazuje takiego postępowania. Żaden przepis tego nie zabrania. I właśnie to jest problem: system procesowy w Polsce nie przewiduje ochrony strony przed celową kumulacją korespondencji w jednym dniu. Organ może tygodniami trzymać gotowe pisma w szufladzie, a potem wysłać wszystko naraz — i będzie to w pełni zgodne z prawem. To jest luka w przepisach, którą należy nazwać wprost: legislacyjna dziura, przez którą przechodzi całe stado urzędniczej arogancji.
Warto też zwrócić uwagę na sygnaturę. Wszystkie 10 pism nosi inicjały AZ — jeden referent, jeden człowiek. To oznacza, że mamy do czynienia nie z anonimową maszyną urzędniczą, ale z konkretną osobą, która przez kilka tygodni zbierała dokumenty w teczce i czekała. Czekała na co? Na właściwy moment? Na komplet? Na polecenie przełożonego? Tego nie wiemy. Ale wiemy, że termin zawity dla strony wynosi 7 lub 30 dni od doręczenia — a nie od daty sporządzenia pisma. Organ może produkować dokumenty z dowolną datą, wysyłać je kiedy chce, i zegarek dla strony zaczyna biec dopiero od doręczenia. Mechanizm jest perfekcyjny w swojej perfidii.
Bombardowanie dokumentami jako broń administracyjna
Mechanizm jest prosty i skuteczny zarazem. Urząd nie musi cię pokonać merytorycznie. Nie musi mieć racji. Wystarczy, że zasypie cię pismami – każde z inną datą, każde z odwołaniem do innego przepisu, każde wymagające odpowiedzi w określonym terminie zawitym (termin zawity – nieprzekraczalny termin procesowy, po którego upływie prawo do złożenia pisma wygasa bezpowrotnie, bez możliwości przywrócenia). Każde napisane językiem hermetycznym, pełnym odesłań do artykułów ustaw, które przeciętny obywatel musi najpierw odszukać, potem zrozumieć, a następnie sformułować odpowiedź w sposób prawnie poprawny. To nie jest komunikacja. To jest instytucjonalna przemoc. Nazywam to „bombardowaniem pismami” – i jest to celowa, systemowa taktyka zmęczenia obywatela, który nie dysponuje ani sztabem prawników, ani nieograniczonym czasem, ani odporną psychiką wyrobioną latami urzędniczego cynizmu.
To jest właśnie cel tej taktyki: nie rozstrzygnąć sporu sprawiedliwie, lecz zmęczyć obywatela aż do rezygnacji.
Asymetria sił: jeden człowiek kontra machina biurokratyczna
Ja jestem jeden. Po drugiej stronie stoi instytucja finansowana z podatków, zatrudniająca prawników, mająca dostęp do orzecznictwa, dysponująca całym aparatem administracyjnym. Ja piszę jedno pismo miesięcznie – oni odpowiadają na razie policzonymi 14 dokumentami tego samego dnia wysłanymi z Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie. Proporcja 4:14 będzie rosła po stronie administracji samorządowej (#wypchnijmyzSejmuPSL #wdniuwyborów), gdy dodam pisma OPS w Grodzisku Mazowieckim. Korespondencja z Warszawy do Grodziska Mazowieckiego jest doręczana od 14-07-2026. Co się dzieje na Poczcie Polskiej? Nie są winni listonosze. Nie było tutaj kumulacji robionej w urzędzie pocztowym. Poczta Polska doręczała pisma za długo.
Ale nie ma reklamacji od długiego doręczania korespondencji. Jest tylko reklamacja od niedoręczonej przesyłki. Wtedy zwraca pieniądze nadawcy. To jest chore. Polska to patopaństwo.
To nie jest równorzędna walka. To jest rażąca nierównowaga sił, którą system nie tylko toleruje, ale aktywnie produkuje. Każde z tych czternastu pism muszę przeczytać, przeanalizować, ocenić pod kątem prawnym i zdecydować, czy i jak odpowiadać. Każde już pochłaniało mój czas, moją energię, moją uwagę – zasoby, których – w przeciwieństwie do urzędu – nie mam w nieskończonej ilości.
„Mafia urzędnicza” i kartel polityczny PSL
Używam pojęcia „mafia urzędnicza” świadomie i z pełną odpowiedzialnością, ale metaforycznie i publicystycznie. Mafia nie zawsze działa z pistoletem w ręku. Mafia działa przez struktury, przez sieci powiązań, przez wzajemne osłanianie się osób u władzy. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Warszawie nie funkcjonuje w próżni – działa w kontekście lokalnego układu politycznego, który od lat kształtuje Polskie Stronnictwo Ludowe i jego sojusznicy. Kartel polityczny PSL od dekad kontroluje znaczące obszary polskiej administracji samorządowej – i nie po to, żeby służyć obywatelom. Po to, żeby służyć swoim. Kiedy zwykły człowiek próbuje zakwestionować decyzję urzędu, napotyka na mur zbudowany z paragrafów, terminów, pouczeń i właśnie – pism. Dziesiątek pism. Stosów pism. Pism, które mówią: „możesz walczyć, ale my wygramy, bo nas jest więcej i mamy więcej czasu”.
Polska demokracja: fasada dla wybranych
Polska formalnie jest demokratycznym państwem prawa. W praktyce prawo działa selektywnie – sprawnie i łagodnie dla tych, którzy mają pieniądze, znajomości i dostęp do dobrych kancelarii prawnych. Dla zwykłego obywatela, który samodzielnie usiłuje dochodzić swoich praw przed organami administracji, prawo jest narzędziem chłosty, nie ochrony. Czternaście pism na cztery moje – to nie jest przypadek. To jest system. System zaprojektowany tak, żeby zniechęcić, zmylić i zmęczyć każdego, kto ośmieli się kwestionować decyzje lokalnej władzy. W państwie prawdziwie demokratycznym organ odwoławczy powinien być sprzymierzeńcem obywatela w sporze z niższą instancją. W Polsce SKO zbyt często jest kolejnym szczeblem tej samej machiny, która chce, żebyś w końcu odpuścił.
Czas na zmianę systemową – nie prośby, lecz żądania #Nepal
Nie piszę tego tekstu po to, żeby się użalać. Piszę go, bo wiem, że moja historia nie jest wyjątkowa. Tysiące Polaków każdego roku staje w obliczu tej samej asymetrii: jeden obywatel kontra cały aparat urzędniczy. I tysiące z nich odpuszcza – nie dlatego, że nie mają racji, ale dlatego, że nie mają już siły. Żądam systemowej zmiany: ustawowego ograniczenia liczby pism wysyłanych przez organ do strony postępowania w danym miesiącu, obowiązku pisania decyzji językiem zrozumiałym dla przeciętnego człowieka, oraz realnej odpowiedzialności dyscyplinarnej urzędników stosujących taktykę procesowego nękania. Dopóki tych zmian nie będzie, słowo „demokracja” w Polsce pozostanie wyłącznie ozdobnikiem w preambułach ustaw – pustym, cynicznym i kompromitującym.
Data publikacji: 25 lipca 2026 r. Data modyfikacji: 30 lipca 2026 r. Autor: Andrzej Szulecki
-> koordynator ruchu RONA (ASZ RONA – Serwis informacyjny)
-> grodziski bloger śledczy, krytyk medialny
-> administrator grupy na Facebook: „Ruch RONA”

