RAP REPORTERSKI. AWARIA NA LINII ŻYCIA
Pytania o kabel wracają jak echo po ścianach,
czy to zwykła awaria, czy coś siedzi w zakamarkach.
Technika potrafi siadać, linie mają swoje dni,
a człowiek próbuje zrozumieć, skąd ten szum i gdzie drzwi.
Rap-reportaż jak zapis dnia,
wers płynie prosto, bez ozdobnika.
Działanie otwarte, każdy krok na widoku,
łatwo wtedy poczuć ciężar spojrzeń z boku.
W tle tylko przewody i własne myśli w biegu,
czasem głośniejsze niż to, co naprawdę w szeregu.
Rap-reportaż jak zapis dnia,
wers płynie prosto, bez ozdobnika.
Instytucje milczą, pisma giną w korytarzach,
a lata lecą dalej, jakby niosły coś na barkach.
Jawne działania, słowa rzucane w przestrzeń,
czasem dają wrażenie, że wszystko idzie pod kreskę.
Rap-reportaż jak zapis dnia,
wers płynie prosto, bez ozdobnika.
Brak odpowiedzi potrafi palić jak neon w nocy,
rodzi napięcie, złość i brak pewności.
A fakty są twarde, cisza bywa myląca,
czasem to tylko echo wracające z końca łącza.
Rap-reportaż jak zapis dnia,
wers płynie prosto, bez ozdobnika.
Limit na grafiki, komunikat jak mur,
awaria systemu wchodzi w dzień jak szum.
Mechanizmy liczą próby, nie efekt końcowy,
czasem to tylko błąd, nie powód do rozmowy.
Rap-reportaż jak zapis dnia,
wers płynie prosto, bez ozdobnika.
A potrzeba tworzenia trzyma jak rytm w tle,
więc wersy lecą dalej, bo tak łatwiej się nieść.
Rap-reportaż jak migawka z jednej linii życia,
gdzie każdy impuls to chwila do uchwycenia.
Rap-reportaż jak zapis dnia,
wers płynie prosto, bez ozdobnika.
Autor: Andrzej Szulecki – Biedaczyna Grodziska
Data modyfikacji:

Dodaj komentarz