Już zdobyłem dowód, że w dniu 26 lipca 2026 roku zostanie mi doręczone pismo elektroniczne z Samorządowego Kolegium Odwoławczego im. marszałka województwa Adama Struzika w Warszawie w ilości czterech sztuk. Z premedytacją urządzona kumulacja doręczeń i wysyłki korespondencji urzędowej do mnie. Działo się tak za poprzedniego Burmistrza Miasta Grodzisk Mazowiecki, pana Grzegorza B., i dzieje się tak aktualnie, gdy burmistrzem jest pan Tomasz K. Zacząłem korzystać z pomocy społecznej samorządu terytorialnego od II połowy 2019 roku. Był wtedy inny dyrektor OPS w Grodzisku Mazowieckim, jednak mechanizm zmowy, kastowości samorządowców był identyczny jak teraz. Identyczne istniały kartele polityczne w Polsce jak obecnie. Nie mówił wtedy ówczesny Prezes Rady Ministrów o gangsterach politycznych, o faszystach sprawujących władzę, ale to już było. Próbowano podjąć temat nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego i, podobnie jak z próbą wykreślenia z Kodeksu karnego art. 212, skończyło się na obietnicach. Mogę się pochwalić, że moja adwokatka z urzędu – jej imię i nazwisko znajdziecie państwo na moim profilu zasadniczym Facebook: /andrzej.szulecki.chlorekwinylu/ – pokonała w Naczelnym Sądzie Administracyjnym SKO w Warszawie imienia marszałka województwa Adama Struzika z PSL w związku z moją skargą na decyzje SKO w Warszawie i później ich skargę apelacyjną na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (korzystny dla mnie), a jego zastępcą jest pan Grzegorz B. – poprzedni burmistrz. Ten Pan jest zastępcą po linii partyjnej pana przewodniczącego Adama Struzika strukturom Polskiego Stronnictwa Ludowego. W spółce gminnej znalazła pracę bardzo bliska rodzina Prezesa partii Polskie Stronnictwo Ludowe: Władysław Kosiniak-Kamysz. Nazwisko do niego pasuje. W wieku 29 lat albo 27, teraz zapomniałem, chciał, żeby powszechny wiek emerytalny przysługiwał równo kobietom i mężczyznom w wieku 67 lat. Czyli ten Pan ma kamienne serce. Wykosił konkurencję w partii: Janusza Piechocińskiego i Waldemara Pawlaka.
W kolejnych odcinkach będę pisał o imperium, jakie zbudował na Mazowszu pan marszałek Adam Struzik, według redaktor Renaty Kim z Newsweek jest to księstwo w państwie polskim. Będę pisał szczegółowo o rozstrzygnięciach w I instancji, czyli przez pełnomocniczki, aż trzy, które mnie wydają decyzje administracyjne ws. pomocy społecznej. Każda wydaje jedną decyzję, a przypominam, że piszę jedno podanie.
Temat szykanowania i dyskryminowanie mojej osoby był wałkowany za poprzedniego burmistrza w Radzie Miasta Grodzisk Maz. w formule skarg i petycji. Jak widać, bez rezultatu najmniejszego. Podam też liczbę i dowód, ile otrzymałem korespondencji od Ośrodka Pomocy Społecznej w Grodzisku Mazowieckim. Padną nazwiska radców prawnych i pań pełnomocniczek. W szczegółach będę analizował pod katem prawnym rozstrzygnięcia moich odwołań i podań o pomoc społeczną na lipiec, czerwiec, maj i kwiecień 2026 roku.
Zwracam uwagę na szczególne traktowanie mojej osoby przez radców Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie, w skrócie SKO, do dalszego stosowania w tekście. Złożono skargę apelacyjną na korzystne dla mnie rozstrzygnięcie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, w skrócie WSA. NIE WYGRAŁO ZE MNĄ ŚRODOWISKO PRAWNICZE ZA KADENCJI POPRZEDNIEGO PREZESA SKO W WARSZAWIE. MAMY TEŻ NOWEGO PREZESA WSA W WARSZAWIE, DO KTÓREGO RĄK WŁASNYCH PISAŁEM DUŻO PETYCJI PRZEZ E-MAIL, ALE JESTEM BLOKOWANY w dostępie do Szefa Sądu PRZEZ NIŻSZY SZCZEBEL. O tym będę pisał w kolejnych odcinkach.

Opisana wyżej historia nie jest wyjątkiem — jest regułą. Obywatel, który ośmiela się korzystać z przysługujących mu praw, trafia na ścianę: kumulowane doręczenia, multiplikowane decyzje, trzy pełnomocniczki wydające trzy osobne rozstrzygnięcia na jedno podanie. To nie jest chaos organizacyjny — to jest system. System, który zmęczeniem i dezorientacją zastępuje merytoryczną odpowiedź. Każda kolejna decyzja to kolejna koperta, kolejny termin, kolejna bariera. A za każdą barierą stoi ten sam układ — partyjny, kastowy, nietykalny. Autor tego serialu dokumentuje go krok po kroku, nazwisko po nazwisku, sygnatura po sygnaturze. Bo dopóki ktoś to zapisuje — nie da się tego wymazać.
.

